Obserwuj nas w mediach społecznościowych

Wpisz tytuł filmu lub nazwisko aktora.

Kino Sztuk Walki | Portal o Filmach Akcji.

RECENZJE

Drapacz Chmur („Skyscraper”), 2018

Drapacz Chmur - Dwayne Johnson

Przypakowany Dwayne Johnson jest na tą chwilę jedną z najbardziej kasowych gwiazd Kina Akcji i nie tylko. Facetowi sympatycznie patrzy z oczu, więc ma wielu fanów i wsparcie producentów. Jest neutralny, go się po prostu lubi i tyle. W jego filmografii można znaleźć tytuły, którymi zachwyci się wybredny fan mordobicia, czy też nie wiele wymagający gimnazjalista wraz z rodzicami przy ogórkowej i schabowym. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej zupełnie na odwrót. W pewnym momencie możemy poczuć pewną niestrawność i zużycie materiału. Albo po prostu przyzwyczajenie, które nosi za sobą konsekwencje… brak emocji. „Drapacz Chmur” to dobra produkcja, ale „czegoś” jej zabrakło, a jak mawiają kobiety – „On musi mieć to coś”. Tutaj tego nie ma.

Moje nastawienie do „Drapacza Chmur” było pozytywne. Nie miałem nic przeciwko temu, że Johnson będzie jak Bruce Willis w „Szklanej Pułapce” („Die Hard”). Wiedziałem, że będzie to produkcja z rozmachem i ludzie za nią odpowiedzialni zrobią wszystko, żeby przebić efektywnością rozpierdol w Nakatomi Plaza. Jak się jednak okazuje, efekty to nie wszystko, chociaż te robią naprawdę ogromne wrażenie. Jest ogień, jest moc i to zdecydowanie najmocniejszy punkt tego filmu. Co jednak z całą resztą? No właśnie, jest tak jak jest, po prostu OK i nic więcej. Już tłumaczę dlaczego.

Prosta sprawa. Chodzi o pieniądze. „Skyscraper” został stworzony po to, żeby była rozrywka dla mas i żeby zarobić. Tak samo jak w przypadku „The Meg” z Jasonem Stathamem. Niestety to nie działa na dłuższą metę. Albo ktoś z założenia jest artystą (nawet w odwołaniu do Kina Akcji), albo „gwiazdką” na jeden sezon. W obu wymienionych powyżej filmach mamy do czynienia z „hitem na lato”, który z czasem zwyczajnie pójdzie w zapomnienie. Plastik napompowany świetnymi efektami. Na całe szczęście w tym przypadku na o wiele wyższym poziomie niż w tym filmie o prehistorycznym rekinie. Co nie zmienia fakty, że mamy do czynienia w obu przypadkach z nierealnie przesadzoną „bajką”.

Za scenariusz i reżyserię „płonącego wieżowca” odpowiada Rawson Marshall Thurber („Agent i Pół”), który zdecydowanie podjął się sporego wyzwania. Biorąc pod uwagę bazowe założenie realizacji filmu rozrywkowego, zdecydowanie mu sprostał. Pozwolił sobie również na dobór  ciekawej obsady. Oprócz wreslera w produkcji pojawił się Byron Mann, który partnerował Seagalowi w filmie „Człowiek Zasad” (2015). Nie mam tutaj również zarzutów odnośnie montażu, czy muzyki. Oczywiście „Drapacz Chmur” nie wyzbył się błędów, ale możemy sobie odpuścić ich analizę, to nie ma większego sensu.

Ten projekt możemy traktować jako pomysł na spędzenie bez większej wczuty niedzielnego popołudnia. Brakuje mu charyzmy, którą ma Bruce Willis, brakuje mu emocji i wspólnego mianownika z widzem. Jest płytki, a do kałuży lepiej nie skakać w czepku na główkę. Oczywiście polecam, bo ma swoje zalety, ale nie nastawiajcie się na „coś” więcej niż buraki bez przypraw.

Ocena: 6/10

Reklama

ZAPOWIEDZI

Wszystko dzieje się tak szybko, że czasami trudno zauważyć, że ktoś się mocno wybił. Tak jest w przypadku Dave Bautisty („Kickboxer„, 2016). Były zawodnik...

ZAPOWIEDZI

Przymiarki do stworzenia drugiej części „Wielkiej Draki w Chińskiej Dzielnicy” (1986) z Kurtem Russellem trwają już od lat. W pewnym momencie mówiło się nawet...

ZAPOWIEDZI

Ostatnio informowałem, że od dawna planowana premiera filmu z Dwaynem Johnsonem „Wyprawa do dżungli” została przełożona ponownie na rok 2021. To nie zmienia faktu,...

RECENZJE

Muszę przyznać, że minęło naprawdę sporo czasu od mojego pierwszego seansu „Pazura Tygrysa 3”. Pamiętam, że wtedy wyemitowała go telewizja TV4, a ja ledwo...