Żmija („Bad Blood”), 1994

Żmija ("Bad Blood") - Lorenzo Lamas
Lorenzo Lamas w filmie „Żmija” (1994).

„Żmija” z 1994 roku to pierwszy film z Lorenzo Lamasem, którego recenzję piszę na łamach strony Kino Sztuk Walki. Facet rozpoczął swoją karierę za młodego szczyla, trochę czasu zajęło zanim zaangażował się na dobre w akcję. W Polsce popularność zyskał dzięki serialowi „Renegat”, a tak naprawdę pierwszą znaczącą rolą była odgrywana przez niego postać Jack’a Kelly w „Zjadaczu Węży” (1989). Człowiek z „kitą” niczym B-klasowy Steven Seagal wbił się na rynek video jebiąc kopa za kopem i strzelając jak zawodowiec. Niestety, do pierwszej ligi było mu za daleko, za to zrobił kilka przyzwoitych tytułów. Szczyt jego kariery przypada na połowę lat 90-tych. Jednym z filmów tamtego okresu jest wyżej wspomniany „Viper” (nie mylcie z serialem). Dzieło węgierskiego reżysera.

Czytaj więcej

Kickboxer 3 („Kickboxer 3”), 1992

Kickboxer 3 ("Kickboxer 3") - Sasha Mitchell
Sasha Mitchell i Ian Jacklin w filmie „Kickboxer 3” (1992).

Idąc tropem klasycznych produkcji i ich kontynuacji, postanowiłem zabrać się za trzecią część „Kickboxera” (1989). W przypadku oryginału, wszyscy wiedzą, że to sztos i nie trzeba nikomu nic tłumaczyć, wielu uważa go za najlepszy film z Jean-Claude Van Damme. Druga część ma się podobnie, według mnie jest zrealizowana na wysokim poziomie i również należy do tytułów lepszych w gatunku „martial arts”. Tendencja spadkowa zaczyna się z kolejnym sequelem, który był realizowany w Brazylii, a dokładniej w Rio de Janeiro. Na pierwszy rzut oka widać z pewnością przypadkowe podobieństwo do serii „Najlepsi z Najlepszych” (1989), która również po „dwójce” zeszła o dwa poziomy niżej. Bez względu na… nazwijmy to – gorszą jakość, produkcja jest na tyle ciekawa, że można ją oglądać wiele razy i się nie nudzi. Trzyma poziom, a nawet wyróżnia się wśród naprawdę wielu gniotów „karate” z początku lat 90-tych.

Czytaj więcej

Najlepsi z Najlepszych 3 („Best Of The Best”), 1995

Najlepsi z Najlepszych 3 ("Best Of The Best 3") - Phillip Rhee
Phillip Rhee i Gina Gershon w filmie „Najlepsi z Najlepszych 3” (1995).

Barry Gray to anonimowy autor w środowisku filmowym. W połowie lat 90-tych napisał swój pierwszy i ostatni scenariusz do produkcji pod tytułem „Nie Ma Odwrotu” („No Turning Back”). Historia opowiadała o czarnoskórym, byłym żołnierzu Korpusu Piechoty Morskiej, który po latach wraca z Zatoki Perskiej do domu. Niestety jego rodzinne miasteczko nie jest już takie samo, miejscowi zostali sterroryzowani i zastraszeni przez fanatycznych rasistów nienawidzących „czarnuchów”. Byłemu marine przyjdzie się zmierzyć z brutalnymi skurwielami naśladującymi Ku Klux Klan. Tak się stało, że tekst trafił w ręce aktora i mistrza wschodnich sztuk walki – Phillipa Rhee, który był świeżo po realizacji filmu „Najlepsi z Najlepszych 2” (1993).

Czytaj więcej

Potrójne Zagrożenie („Triple Threat”), 2019

"Triple Threat" - Tony Jaa, Iko Uwais, Tiger Chen, Scott Adkins, Michael Jai White
Tony Jaa i Iko Uwais w filmie „Triple Threat” (2019).

W porównaniu do początku lat 90-tych można powiedzieć, że filmów sztuk walki wychodzi dość mało. A takich, które zasługują na uwagę – jeszcze mniej. Z pewnością na ratunek miał przyjść nowy film Jesse V. Johnsona o tytule „Triple Threat”. Obsada pełna gwiazd mordobicia i zapowiedzi, że jest to najbardziej oczekiwany akcyjniak roku, faktycznie go takim uczyniły. Miał być to murowany hicior właśnie z uwagi na nazwiska, więc zasiadłem przed ekran. Nawet nie daliście mi innego wyjścia, bo dostałem od Was mnóstwo wiadomości odnośnie tej produkcji. Siedziałem, oglądałem… w międzyczasie zrobiłem sobie kawę i nawet nie wciskałem pauzy. Czułem więcej frustracji niż podziwu, czy zachwytu. Zawiodłem się. Ludzie odpowiedzialni za film nie wiedzieli za bardzo jak się za niego wziąć i wyszedł średniak. Niestety, ale to nie jest Sylvester Stallone i jego „Niezniszczalni” (2010).

Czytaj więcej

Odwet („Reprisal”), 2018

Odwet ("Reprisal") - Bruce Willis
Frank Grillo i Bruce Willis w filmie „Odwet” (2018).

Przeszłość jest daleko za nami i czasu nie cofniemy. Jedyne co mogę zrobić to dołożyć jakąś cząstkę w formie recenzji, czy innego tekstu, żeby wspomnienie danego tytułu przetrwało o chwilę dłużej. Są też sprawy bieżące, na których też warto się skupić, bo dotyczą nas teraz. Nie ma co robić wielkich oczu ze zdziwienia. Bruce Willis występuje często na drugim planie. To stało się naturalne. Dostaje w okolicach miliona dolców za dzień zdjęciowy, więc czasem popracuje przed kamerą jeden, a może dwa dni i jest zadowolony. W 2018 roku wziął udział w trzech amerykańskich projektach – „Akt Przemocy„, „Życzenie Śmierci” i „Odwet”. Tylko ten drugi to kinowa rola główna. Pierwszy jest dobry, mile się zaskoczyłem. W przypadku „Reprisal” nie jest źle, da się obejrzeć na raz.

Czytaj więcej

Król Kickboxerów („The King Of The Kickboxers”), 1991

Król Kickboxerów ("The King Of The Kickboxers") - Loren Avedon, Billy Blanks
Loren Avedon i Billy Blanks w filmie „Król Kickboxerów” (1991).

Zgodnie z tym co obiecałem, nadszedł czas na kolejny klasyk. Tym razem jest to „Król Kickboxerów” – film, który skradł serca fanów na całym świecie. Widziałem go wiele razy i pamiętam dobrze każdą scenę, ponieważ znam się z Lorenem Avedonem od 15 lat. Jako fan i dobry kumpel czułem potrzebę dokładnej znajomości jego filmografii. Pomimo to wczoraj postanowiłem odświeżyć sobie starą taśmę, bo film ten oglądałem po raz ostatni dawno temu. Jest różnica między sentymentem z dzieciństwa, a racjonalnym spojrzeniem na daną produkcję. Przechodziły mi przez głowę różne myśli, ale miałem nadzieję, że seans będzie dobry. Moje wrażenie jest takie, że już od pojawienia się tytułu na ekranie poczułem się jak kiedyś. „The King Of The Kickboxers” ma klimat i atmosferę, która przetrwała lata, a mój sentyment i szacunek do twórców pozostał na swoim miejscu. To esencja Kina Sztuk Walki w zwariowanym wydaniu.

Czytaj więcej

Dowódca Naczelny („General Commander”), 2018

Dowódca Naczelny ("General Commander") - Steven Seagal
Steven Seagal w filmie „Dowódca Naczelny” (2018).

Steven Seagal w ciągu ostatnich 18 lat zaliczył więcej upadków niż wzlotów i wygląda na to, że ma to kompletnie w dupie. Robi to dla pieniędzy. Nie wyciąga żadnych wniosków, a tym samym nie szanuje swoich fanów i samego siebie. Ostatnio zrealizował niezły film „Wyniszczenie„, widać, że się zaangażował, więc i zasłużył na kilka dobrych słów. Natomiast późniejsza premiera „Kontraktu Na Zabicie” to już mocny gniot. W przypadku „Dowódcy Naczelnego” mamy również do czynienia ze szmirą niskich lotów. Właściwie nie wiem jak mam się do tego ustosunkować. Jestem wkurzony, że straciłem czas, a Seagal zadrwił z tego, że przez moment liczyłem na coś chociażby średniego.

Czytaj więcej