Obserwuj nas w mediach społecznościowych

Wpisz tytuł filmu lub nazwisko aktora.

Kino Sztuk Walki | Portal o Filmach Akcji.

RECENZJE

The Meg („The Meg”), 2018

Meg - Jason Statham

Jason Statham zdecydowanie jest następcą takich gwiazd jak Jean-Claude Van Damme, Dolph Lundgren, Sylvester Stallone, czy wielu innych. Nosi na barkach już od wielu lat Kino Akcji i wychodzi mu to na dobre. Niestety każda passa się kończy, paradoksalnie często jest to związane z sukcesem kasowym jakiegoś tytułu. Na przykładzie wyżej wymienionego JCVD – kasowym-słabym filmem był „Uliczny Wojownik” z 1994 roku. W tym przypadku mamy „The Meg”, który był hucznie zapowiadany jako thriller z prawie $200 milionowym budżetem. Miał być rozpierdol na wysokim poziomie, a wyszło średnio i familijnie. Nie tego oczekiwałem, ale zacznijmy od początku.

Początek jest taki, że jak się idzie na Stathama, to ma być męska gadka i solidny wpierdol – przyrównanie do poziomu bandy zbirów. Oczywiście żartuję. Bardzo lubię jak bohaterowie kina kopanego siekną coś dla odmiany, ale niestety często obchodzi się niesmakiem. Dlatego dla niektórych lepiej jest nie kombinować, ale jak tu nie wziąć roli za taki szmalec? A posypane było grubo, to wiemy. W dodatku „The Meg” był bardzo czasochłonnym projektem głównie z uwagi na efekty specjalne.

Wielokrotnie pisałem informacje o postępach w produkcji, niesamowicie się cieszyłem, że zobaczę Jasona na dużym ekranie. Temat prehistorycznego rekina mnie nie przerażał. Wiedziałem, że z takim zapleczem finansowym musi być dobrze. Wierzyłem, że będzie to krwawy thriller, który będę oglądał z ciarkami na łapach. Niestety zamysł producentów i reżysera Jona Turteltauba („Trzech Małolatów Ninja”) był zupełnie inny. Panowie wymyślili sobie film familijny, przynajmniej ja tak to odebrałem po seansie. Opis gatunku jako thriller / horror to gruba przesada… tak gruba jak wiara w Świętego Mikołaja.

Dobra, więc zmierzmy się z tym. Zacznę od plusów. Z całą pewnością dla dzieci do lat 12 film może okazać się „straszny” i budzić jakieś tam emocje. Nada się na rodzinne wyjście do kina lub na sobotni wieczór z koleżanką z gimnazjum. Innymi słowy „The Meg” jest filmem dla osób nie wymagających zbyt wiele oprócz ładnego obrazka. A ten jest faktycznie ładny, mile zrealizowany, dobrze zmontowany i nawet muzyka pasuje. W dodatku Statham potrafi puścić oczko do widza dobrą ripostą. A to się ceni.

Scenariusz napisany przez Deana Georgarisa („Kandydat” z Denzelem Washingtonem) i Ericha Hoebera („Red” z Bruce Willisem) jest po prostu schematyczny i plastikowy. Zbudowany idealnie pod widza o średnim intelekcie, tak, żeby się sprzedać. I się sprzedał, bo „The Meg” nie dość, że wyszedł na zero, to zarobił na plus jeszcze tyle szmalcu, że byłby w stanie zaopatrzyć w złote łańcuchy wszystkich raperów na dzielni w USA. Mi to jednak nie wystarcza.

Ta produkcja była tak dobra jak gra aktorska głównych bohaterów (a więc ten tego… sztywniutto). Kaszka z mlekiem i nie ratuje tutaj sytuacji słodka Bingbing Li („Zakazane Królestwo” z Jackie Chanem i Jetem Li), która swoją drogą za kilka wiosen będzie miała 50-tkę. Winston Chao („Chiny 1911: Rewolucja” z Jackie Chanem) też furory nie zrobił. Wspomnę jeszcze o najważniejszym, czyli o tym dlaczego się idzie na ten film – efekty specjalne. Wyszło średnio… gdyby ktoś mi powiedział „Słuchaj, ale ten film kosztował $20 baniek…” – to bym uwierzył. Liczyłem na o wiele więcej… o wiele więcej.

Podsumowując i nie wchodząc w szczegóły. Średniak dla całej rodziny. Produkcja tak jak długo powstawała, tak szybko ją puszczam w niepamięć i liczę na kolejną rolę Jasona Stathama w filmie podobnym klimatycznie do „W Obronie Własnej” (2013). Tyle w temacie Panowie i Panie. Poniżej oczekiwań… i to mocno poniżej.

Ocena: 5/10

Reklama

ZAPOWIEDZI

„The Meg” z mojego punktu widzenia jest najsłabszym filmem z Jasonem Stathamem. Czekałem na premierę, byłem przekonany, że film będzie dobry. Wiedziałem, że wyłożono...

RECENZJE

Muszę przyznać, że minęło naprawdę sporo czasu od mojego pierwszego seansu „Pazura Tygrysa 3”. Pamiętam, że wtedy wyemitowała go telewizja TV4, a ja ledwo...

RECENZJE

Zacznę tą recenzję mocno. „Pojedynek” z 1993 roku to mój ulubiony film z Billy Blanksem i zdecydowanie można go zaliczyć do klasyki gatunku. Jeżeli...

RECENZJE

Bolo Yeung zdobył szacunek fanów rolą w filmie „Wejście Smoka” z 1973 roku. Następnym tytułem, który umocnił jego pozycję na liście gwiazd kina sztuk...