Stallone ma reżysera, Schwarzenegger datę premiery, a Lundgren zwiastun !

Zawsze coś się dzieje, gwiazdy kina akcji nie śpią nigdy. Dzisiaj mamy piątek, dzień, który większość ludzi lubi, zwłaszcza po godzinie 16-tej. I właśnie dzisiaj mam dla was garść wiadomości od naszych herosów kina akcji. Nie są to jakieś newsy z pierwszych stron gazet, ale informacje warte uwagi. Zaczynamy.

Po pierwsze Sylvester Stallone. Przypominam, że według kalendarza powinien za miesiąc być już na planie filmu „Idol’s Eye”, w którym przejął rolę po Robercie De Niro. Podobno wszystko jest dopięte na ostatni guzik, więc trzymajmy rękę na pulsie. W każdym razie, nie o tym chciałem napisać. „Plan Ucieczki 2”, czyli Stallone robi sequel… miało to miejsce trzy razy – „Rocky”, „Rambo”, „Niezniszczalni”. Ostatnio pisałem, że do „ucieczki” dorzucą parę gorszy chińczycy, teraz wiemy, że film ma reżysera ! I niestety nie jest to Mikael Hafstrom, reżyser pierwszej części…, facet zwyczajnie się nie zgodził, jedynka jest dobra, zarobiła, dwójki nie musi robić. Wielka szkoda, lubię jak sequele robi ta sama ekipa… no ale cóż. Ciekawe jaką wizję będzie miał Steven C. Miller (właśnie skończył pracę przy filmie „Pierwsze Zabójstwo” z Bruce Willisem)… ciekawe, bo właśnie ten gość zasiadł za stołkiem reżysera „Planu Ucieczki 2”.

Po drugie Arnold Schwarzenegger. Tutaj nie będę się tak rozpisywał, bo dopiero co napisałem na ten temat newsa. Arnold idzie do przodu i działa ambitnie, to mi się podoba i nie tylko mi, bo po komentarzach na temat zwiastuna filmu „Aftermath” widać, że to dobra droga. Zainteresowanie jest. Do rzeczy – mamy datę premiery. „Aftermath” wejdzie do kin w USA dokładnie 7 kwietnia 2017.

Po trzecie Dolph Lundgren. Teraz uważajcie, bo idzie się pogubić. Lundgren to jeden z tych gości, co ostatnio ról nie odmawia i szczerze sam już nie nadążam. W każdym razie jedno jest pewne, jest nowy film, który jest własnie promowany, więc można śmiało stwierdzić, że jeżeli chodzi o Dolpha, to własnie ta produkcja pojawi się najszybciej – jako najnowsza. Mowa o filmie „Witamy w Willits” („Welcome To Willits”) – i teraz uważajcie – jest to psychologiczny horror z elementami science fiction. Brzmi dość ciekawie, ale dupy nie urywa.

Głęboko w lasach północnej Kalifornii jest mała mieścina, której mieszkańcy starają się odeprzeć ataki dziwnych stworzeń, które nękają ich od wielu lat. Dochodzi do rzezi.

Co ciekawe obok Lundgrena zobaczymy Rory Culkina, czyli brata „Kevina samego w domu” – są bardzo podobni, ciężko odróżnić i Shada Gasparda, znanego zawodnika amerykańskiego Wrestlingu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Poniżej przedstawiam wam zwiastun. Aha… bym zapomniał, czy was też dziwi to, że prawie w ogóle nie ma w nim Lundgrena? Niby rola główna i film promowany jego nazwiskiem…

Komentarze

komentarzy