Co Wiecie o Swoich Dziadkach? („Daddy’s Home 2”), 2017

Co Wiecie o Swoich Dziadkach? ("Daddy's Home 2") - Wahlberg, Gibson, Cena
Mel Gibson, Mark Wahlberg, Will Ferrell i John Lithgow w filmie „Co Wiecie o Swoich Dziadkach?” (2017).

Sporo piszę o herosach kina akcji, którzy biegają z gnatami i walą po gębach. Czasami dla wypoczynku od ciągłych wybuchów warto zwrócić uwagę na ich familijno-komediowo-rodzinne produkcje. Każdy z nich chce czasami ocieplić swój wizerunek. Tytułów jest sporo i można by zrobić z tego ciekawy podgatunek – „komedie z twardzielami”. Do tych znanych w Polsce na pewno możemy zaliczyć „Stój, Bo Mamuśka Strzela” z Sylvestrem Stallone, czy „Bliźniacy” z Arnoldem Schwarzeneggerem. Nieodłączne elementy humoru możemy też znaleźć w produkcjach Jackie Chana. Tacy kozacy jak Jason Statham, czy Bruce Willis też mieli swoje pięć minut w kinie rodzinnym. Ja postanowiłem sprawdzić nowy tytuł z Markiem Wahlbergiem i Melem Gibsonem – „Co Wiecie o Swoich Dziadkach?”. Bawiłem się świetnie.

Przede wszystkim obu Panów lubię i darzę szacunkiem. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z Gibsonem jako ojciec i Wahlbergiem jako syn. Swoją drogą pasują do siebie. W produkcji kontrastem do ich bohaterów jest drugi ojciec z synem, czyli jak zwykle głupawy, ale niesamowicie zabawny Will Ferrell i John Lithgow. Wszyscy wraz z partnerkami i dziećmi spotykają się na okres Świąt Bożego Narodzenia. Czyli otrzymujemy taki konkretny paczwork do kwadratu, w którym każdy ma swoje zdanie na temat decyzji, czy wychowywania dzieci. Oczywiście poglądy różnią się na tyle, że cały film jest dzięki temu przezabawny. Z jednej strony mamy twardzieli, który mają delikatnie mówiąc problem z okazywaniem uczuć i emocji, a z drugiej kochające się tolerancyjne ciepłe kluchy. Z tego musi wyjść beczka śmiechu.

Oryginalny tytuł tej produkcji to „Daddy’s Home 2”, niestety nie widziałem jeszcze części pierwszej, więc nie mam jak jej porównać. Nie miało to jednak szczególnego znaczenia, bo jako widz chcący się zrelaksować przed TV otrzymałem wszytko czego mógłbym chcieć. Temat komedii i poczucia humoru jest zawsze skomplikowany, tutaj nie ma złotego środka, ponieważ jedni lubią taki gatunek humoru, drudzy inni. Swoje znaczenie ma też to, czy podczas seansu nie ma się zawalonej łepetyny problemami – wtedy nic nie śmieszy. W każdym razie nie jest łatwo natrafić na dobry film w tym gatunku. Często oglądam jakieś mało zabawne gnioty… bo ktoś polecił czy coś… no i się zawodzę. Tutaj było inaczej, były po prostu jaja. W dodatku w mniejszej roli wystąpił John Cena, który też w pewnym momencie wkroczył w Kino Akcji. Na sam deser otrzymujemy jeszcze trochę Liama Neesona, ale to już Wam nie będę spoilerował.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Sean Anders, który pracował nad takimi tytułami jak „Szefowie Wrogowie 2” (2014), „Głupi i Głupszy Bardziej” (2014), czy „Jutro Będzie Futro” (2010). Odpowiadał również za „Daddy’s Home” – część pierwszą. Akurat te inne tytuły widziałem i każdy był dla mnie spoko, więc można sądzić, że gość jest pewniakiem. Zresztą co ja Wam się będę tutaj bardziej rozpisywał. Film kosztował prawie $70 baniek, więc sporo. Tylko w USA zarobił ponad stówkę, opłacił się i wyszedł grubo na plus.

Jeżeli chcecie się dobrze pośmiać przy browarze i przy tym zobaczyć Mela Gibson i Marka Wahlberga w nietypowych sytuacjach, to zdecydowanie polecam. Jest to jedna z lepszych komedii jakie wiedziałem w ostatnim czasie, a nie ma ich za dużo. Mocna ósemka, warto obejrzeć.

Ocena: 8/10


Banner 01