Mieli wyjebane na „Niezniszczalnych”. Mówili, że się nie uda.

Sylvester Stallone wierzył w ten film do samego końca. Miał rację.

Niezniszczalni ("The Expendables") - Sylvester Stallone

Pewnie wielu z Was słyszało opowieść o tym jak powstawał „Rocky”. Jak trudno było, jak Stallone nie miał pieniędzy na jedzenie i wszędzie mu odmawiano, mówiąc, że ma krzywą gębę i się nie nadaje. Jeśli myślicie, że mając kilkadziesiąt produkcji na koncie i mnóstwo hitów jest łatwiej to jesteście w błędzie. Prawda jest brutalna jak mocny kop w ryj, ale nikt nie chciał uwierzyć w „Niezniszczalnych” (2010). Wierzył Stallone.

Terry Crews zdradził jak wyglądało zaplecze powstawania jednego z najlepszych filmów akcji Sylvestra Stallone. Podobno wszyscy mieli wyjebane na jego pomysł, na „The Expendables”. Co z tego, że wrócił kilka lat wcześniej jako „Rocky” i „Rambo” z sukcesem. Te zjeby wykładające kasę nie chcieli zaufać Sly’owi. Mówili „Stary, masz sześćdziesiąt kilka lat, jak Ty chcesz zagrać w filmie akcji?”.

Swoją drogą Stallone musi mieć mega pokorę i dystans. Nie jeden z takimi sukcesami by to wszystko jebnął, ale nie on. Był tak zdeterminowany, że robił wszystko, żeby „Niezniszczalni” nie trafili prosto-na-DVD. W pewnym momencie zaczął tweetować. Kogo ludzie chcieli by zobaczyć w filmie? Schwarzenegger, Willis? I internet oszalał. Można powiedzieć, że to dzięki nam, fanom ta produkcja ruszyła z kopyta. To taka mała ciekawa historyjka. Mam nadzieję, że miło się czytało.

Źródło: FlickeringMyth