Potrójne Zagrożenie („Triple Threat”), 2019

"Triple Threat" - Tony Jaa, Iko Uwais, Tiger Chen, Scott Adkins, Michael Jai White
Tony Jaa i Iko Uwais w filmie „Triple Threat” (2019).

W porównaniu do początku lat 90-tych można powiedzieć, że filmów sztuk walki wychodzi dość mało. A takich, które zasługują na uwagę – jeszcze mniej. Z pewnością na ratunek miał przyjść nowy film Jesse V. Johnsona o tytule „Triple Threat”. Obsada pełna gwiazd mordobicia i zapowiedzi, że jest to najbardziej oczekiwany akcyjniak roku, faktycznie go takim uczyniły. Miał być to murowany hicior właśnie z uwagi na nazwiska, więc zasiadłem przed ekran. Nawet nie daliście mi innego wyjścia, bo dostałem od Was mnóstwo wiadomości odnośnie tej produkcji. Siedziałem, oglądałem… w międzyczasie zrobiłem sobie kawę i nawet nie wciskałem pauzy. Czułem więcej frustracji niż podziwu, czy zachwytu. Zawiodłem się. Ludzie odpowiedzialni za film nie wiedzieli za bardzo jak się za niego wziąć i wyszedł średniak. Niestety, ale to nie jest Sylvester Stallone i jego „Niezniszczalni” (2010).

Czytaj więcej

Odwet („Reprisal”), 2018

Odwet ("Reprisal") - Bruce Willis
Frank Grillo i Bruce Willis w filmie „Odwet” (2018).

Przeszłość jest daleko za nami i czasu nie cofniemy. Jedyne co mogę zrobić to dołożyć jakąś cząstkę w formie recenzji, czy innego tekstu, żeby wspomnienie danego tytułu przetrwało o chwilę dłużej. Są też sprawy bieżące, na których też warto się skupić, bo dotyczą nas teraz. Nie ma co robić wielkich oczu ze zdziwienia. Bruce Willis występuje często na drugim planie. To stało się naturalne. Dostaje w okolicach miliona dolców za dzień zdjęciowy, więc czasem popracuje przed kamerą jeden, a może dwa dni i jest zadowolony. W 2018 roku wziął udział w trzech amerykańskich projektach – „Akt Przemocy„, „Życzenie Śmierci” i „Odwet”. Tylko ten drugi to kinowa rola główna. Pierwszy jest dobry, mile się zaskoczyłem. W przypadku „Reprisal” nie jest źle, da się obejrzeć na raz.

Czytaj więcej

Król Kickboxerów („The King Of The Kickboxers”), 1991

Król Kickboxerów ("The King Of The Kickboxers") - Loren Avedon, Billy Blanks
Loren Avedon i Billy Blanks w filmie „Król Kickboxerów” (1991).

Zgodnie z tym co obiecałem, nadszedł czas na kolejny klasyk. Tym razem jest to „Król Kickboxerów” – film, który skradł serca fanów na całym świecie. Widziałem go wiele razy i pamiętam dobrze każdą scenę, ponieważ znam się z Lorenem Avedonem od 15 lat. Jako fan i dobry kumpel czułem potrzebę dokładnej znajomości jego filmografii. Pomimo to wczoraj postanowiłem odświeżyć sobie starą taśmę, bo film ten oglądałem po raz ostatni dawno temu. Jest różnica między sentymentem z dzieciństwa, a racjonalnym spojrzeniem na daną produkcję. Przechodziły mi przez głowę różne myśli, ale miałem nadzieję, że seans będzie dobry. Moje wrażenie jest takie, że już od pojawienia się tytułu na ekranie poczułem się jak kiedyś. „The King Of The Kickboxers” ma klimat i atmosferę, która przetrwała lata, a mój sentyment i szacunek do twórców pozostał na swoim miejscu. To esencja Kina Sztuk Walki w zwariowanym wydaniu.

Czytaj więcej

Dowódca Naczelny („General Commander”), 2018

Dowódca Naczelny ("General Commander") - Steven Seagal
Steven Seagal w filmie „Dowódca Naczelny” (2018).

Steven Seagal w ciągu ostatnich 18 lat zaliczył więcej upadków niż wzlotów i wygląda na to, że ma to kompletnie w dupie. Robi to dla pieniędzy. Nie wyciąga żadnych wniosków, a tym samym nie szanuje swoich fanów i samego siebie. Ostatnio zrealizował niezły film „Wyniszczenie„, widać, że się zaangażował, więc i zasłużył na kilka dobrych słów. Natomiast późniejsza premiera „Kontraktu Na Zabicie” to już mocny gniot. W przypadku „Dowódcy Naczelnego” mamy również do czynienia ze szmirą niskich lotów. Właściwie nie wiem jak mam się do tego ustosunkować. Jestem wkurzony, że straciłem czas, a Seagal zadrwił z tego, że przez moment liczyłem na coś chociażby średniego.

Czytaj więcej

Życzenie Śmierci („Death Wish”), 2018

Życzenie Śmierci ("Death Wish") - Bruce Willis
Bruce Willis w filmie „Życzenie Śmierci” (2018).

Sylvester Stallone osiągnął światowy sukces za sprawą filmu „Rocky” w 1976 roku. Ta produkcja otworzyła mu wiele drzwi, w jednej chwili stał się jednym z najbardziej utalentowanych aktorów kina tuż obok Roberta De Niro i Ala Pacino. Jego kolejne ambitne produkcje nie zostały jednak docenione, pomimo tego, że stoją na wysokim poziomie artystycznym. Aktor w pewnym momencie postawił na komercję i zaczął ratować świat stając się ikoną akcji. Odniósł olbrzymie sukcesy finansowe z „Rambo” i kolejnymi widowiskowymi częściami „Rocky’ego”. U szczytu kariery otrzymał propozycję wystąpienia w nowym hicie – „Szklana Pułapka” (1988). Zrezygnował jednak, a zastąpił go Bruce Willis. To właśnie dzięki tej rezygnacji narodziła się kolejna ikona gatunku. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ pierwszym kandydatem do roli głównej w remaku „Życzenia Śmierci” był Stallone, ponownie odrzucił rolę i ponownie zastąpił go Willis. Niestety tym razem efekt nie jest tak spektakularny jak można by się spodziewać.

Czytaj więcej

Przemytnik („The Mule”), 2018

Przemytnik ("The Mule") - Clint Eastwood
Clint Eastwood w filmie „Przemytnik” (2018).

Clint Eastwood to legenda kina. Im jestem starszy, tym bardziej go doceniam, to wyjątkowy człowiek. Myślę, że wielu ludzi uważa go za wzór do naśladowania nie bez powodu. Aktor pokazuje jak z godnością się starzeć przed kamerą, a z jego życia można czerpać garściami. Jest całkowitym przeciwieństwem tych nienormalnych czasów, ciągłej gonitwy, która finalnie do niczego dobrego nie prowadzi. W przeciwieństwie do wielu gwiazd jest zawsze wyznacznikiem najwyższej jakości obrazów. Nie pozwolił sobie na jakieś marne drugoplanowe role. Jest cierpliwy – w ciągu ostatnich 17 lat wystąpił w 5 filmach: „Krwawa Profesja” (2002), „Za Wszelką Cenę” (2004), „Gran Torino” (2008), „Dopóki Piłka w Grze” (2012) i w tym najnowszym – „Przemytniku” (2018). Stary skubaniec jak zwykle rozbawił mnie do łez i poruszył moje serce. Jest najlepszy.

Czytaj więcej

Akt Przemocy („Acts Of Violence”), 2018

Akt Przemocy ("Acts Of Violence") - Bruce Willis
Bruce Willis, Cole Hauser i Sophia Bush w filmie „Akt Przemocy” (2018).

Bruce Willis to prawdziwy twardziel, który zaistniał w naszej świadomości dzięki roli Johna McClane’a w klasyku „Szklana Pułapka” (1988) i Joe Hallenbecka w „Ostatnim Skaucie” (1991). Kiedyś miałem okres, w którym oglądałem z nim film po filmie. Bez względu na ocenę, opinie i to czy występuje w roli głównej. Muszę przyznać, że wielokrotnie zawiodłem się produkcjami, w których pojawiał się na drugim lub trzecim planie. Od tego czasu nie tykałem takich rzeczy. Ostatnio jednak postanowiłem zerknąć na nowość pod tytułem „Akt Przemocy”. Wolno się do tego zabierałem, bo byłem przekonany, że najbliższe półtorej godziny będę musiał jakoś przetrwać. Okazało się, że film jest konkretny, zostałem miło zaskoczony.

Czytaj więcej