Steven Seagal zasiadał na tronie i kazał aktorce odgrywać sceny. A to zboczeniec!

Nowe wieści o prywatno-biznesowym stylu życia samozwańczego mistrza nad mistrzami – Stevena Seagala. Jak już wszyscy wiemy gość jest arogancki i nie miły, na planach zdjęciowych się opierdala, a większość scen wykonują za niego dublerzy. Sam o sobie mówi, że jest Bogiem, rzadko pozwala sobie na kontakt z fanami, stawia się ponad wszystkimi… innymi słowy sodówka mu uderzyła do łba mocniej niż on lał po mordach filmowych kryminatlistów. Ale to nie wszystko, w branży filmowej też ma złą opinię, jak myślicie, dlaczego Warner Bros już z nim nie współpracuje? Gdyby tego było mało opinie jego byłych małżonek na jego temat też nie są zbyt dobre. A na deser wyszły kilka dni temu informacje o tym jak Jegomość zapraszał aktorki na prywatne kastingi.

Z całym szacunkiem za jego dokonania, bo poważnie uwielbiam jego filmy z początku kariery, ale to czego się o Seagalu dowiadujemy jest… żenujące. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Kilka dni temu wywiadu udzieliła aktorka i dziennikarka Lisa Guerrero, która opowiedziała o tym jak w jak dziwaczny sposób Seagal chciał ją zaangażować do filmu „W Morzu Ognia”. Lisa otrzymała telefon od Seagala, że jest główną kandydatką na rolę żeńską w produkcji i została zaproszona do jego domu na przesłuchanie. Jegomość otworzył drzwi nagi w jedwabnym szlafroku, cały dom miał urządzony w orientalnym stylu i zaprosił ją do specjalnego pokoju… na którego środku stał wielki królewski tron. Seagal zasiadł jak król i kazał aktorce odgrywać sceny. Lisa uważa, że była to najdziwniejsza sytuacja w jej życiu i się cieszy, że do Seagala przyszła z nią Shari Rodes, asystentka od kastingów, czego się Steven nie spodziewał. Nie wiadomo co by było, jakby wybrała się do aktora sama.

To nie koniec historii… otóż później Seagal zaprosił Lisę ponownie na prywatny kasting. Niestety dziewczyna się nie zgodziła, po czym okazało się, że rola główna w filmie jej przepadła, ale, żeby było miło mogła dostać inną, trochę mniejszą. Została zaproszona na rozmowę, tym razem nie prywatną, po której „Pan Kiełbasa” zaproponował jej pójście na zaplecze. Lisa odmówiła i finalnie dostała tylko mały epizod. To nie jedyna historia dotycząca prywatnych przesłuchań Stevena Seagala. Okazało się, że jego niekonwencjonalne metody są popularne, ponieważ przy pracy nad „Liberatorem 2” próbował prywatnie w pokoju hotelowym przesłuchać aktorkę z serialu „Sunset Beach”. No, trzeba przyznać, że niezły z niego amant i dziwny gość.

Jak był w Polsce to też trochę poszalał z prostytutkami, które mu przywożono do kampera. Co zrobić… przykro się o tym czyta, na to patrzy i tak dalej. Pojebało się w głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *