Obserwuj nas w mediach społecznościowych

Wpisz tytuł filmu lub nazwisko aktora.

Kino Sztuk Walki | Portal o Filmach Akcji.

RECENZJE

Potrójne Zagrożenie („Triple Threat”), 2019

Potrójne Zagrożenie - Tony Jaa, Scott Adkins, Michael J. White, Iko Uwais

W porównaniu do początku lat 90-tych można powiedzieć, że filmów sztuk walki wychodzi dość mało. A takich, które zasługują na uwagę – jeszcze mniej. Z pewnością na ratunek miał przyjść nowy film Jesse V. Johnsona o tytule „Triple Threat”. Obsada pełna gwiazd mordobicia i zapowiedzi, że jest to najbardziej oczekiwany akcyjniak roku, faktycznie go takim uczyniły. Miał być to murowany hicior właśnie z uwagi na nazwiska, więc zasiadłem przed ekran. Nawet nie daliście mi innego wyjścia, bo dostałem od Was mnóstwo wiadomości odnośnie tej produkcji. Siedziałem, oglądałem… w międzyczasie zrobiłem sobie kawę i nawet nie wciskałem pauzy. Czułem więcej frustracji niż podziwu, czy zachwytu. Zawiodłem się. Ludzie odpowiedzialni za film nie wiedzieli za bardzo jak się za niego wziąć i wyszedł średniak. Niestety, ale to nie jest Sylvester Stallone i jego „Niezniszczalni” (2010).

Jesse V. Johnson współpracował już kilkukrotnie ze Scottem Adkinsem, między innymi przy „Wściekłym Psie” (2017), który był dobrym filmem. Mając jedną gwiazdę w obsadzie można w stu procentach wyeksponować jej umiejętności i zalety, pokazać bohatera. Adkins ma charyzmę i dobrą prezencję. I to właśnie on jest najmocniejszym ogniwem w nowej produkcji i mam wrażenie, że pokazał się z najlepszej strony. Idąc tropem amerykańskiej obsady, drugim gościem jest Michael Jai White. Bardzo go lubię, ale tutaj usunął się mocno w cień, nawet nie miał za bardzo jak pokazać swoich umiejętności w dziedzinie walenia po ryjach. Wcześniej współpracował z Adkinsem przy „Uniwersalnym Żołnierzu 2” (1999). Pewnie stąd jego filmowe nazwisko – Devereaux. To takie luźne nawiązanie, wspomnienie.

Z drugiej strony mamy obsadę azjatycką. Przede wszystkim na słowo uznania za sekwencje finałowej walki zasługuje Tony Jaa, który zaprezentował się w niej dobrze. Niestety inne sceny nie były tak widowiskowe i oglądając je miałem jedną myśl… „Yuen Biao i Sammo Hung napierdalali się lepiej 40 lat temu…”. Niestety Jaa wypada jak flaki z olejem w scenach, w których nie walczy. Aż ciężko się na to patrzy, o jakimkolwiek aktorstwie nie ma co mówić, o charakterze też nie, jest po prostu lipa trudna do zniesienia. Przeciwnie ma się sprawa z Iko Uwaisem, który widać, że ma charakter, niestety nie znalazło się już odpowiednio dużo miejsca w filmie, żeby pokazał swoje umiejętności. A wielka szkoda, bo facet zdecydowanie je ma. Szkoda, że nie pokazano więcej. Kolejnym gwiazdorem filmu jest Tiger Chen. Nic o nim nie napiszę, bo nie ma co. Mam poczucie, że można było z tego filmu naprawdę zrobić hit, ale nie wykorzystano potencjału chociażby tych sztuk walki jak już piszę o widowiskowości. A miał to być najmocniejszy punkt.

Winny jest scenariusz, nie będę tutaj streszczał fabuły, ale w pewnych momentach tak zalatuje saharą, że naprawdę odechciewa się na to patrzeć. Zresztą oglądanie filmów, w których ktoś do kogoś strzela przez 10 minut, a ja nie wiem po co zwyczajnie mnie wkurwia. Nie lubię jak reżyser robi ze mnie idiotę, który bez żadnego związku emocjonalnego z historią ma się zachwycać scenami walk, czy strzelaninami. Gdyby mądrzy ludzie się wzięli za produkcję to wyszło by dobrze, ale niestety użyto wszystkich możliwych „złych” nawyków, żeby zarobić. Coś na zasadzie – zróbcie tak, że mamy obsadę gwiazd, mają się bić i strzelać, ma być dużo akcji, to ludzie to kupią. A cała reszta, czy jakakolwiek głębia to już chuj… nie ważne.

Udźwiękowienie produkcji jest dobre, montaż też, chociaż gdakanie azjatyckich aktorów po angielsku jest trudne do słuchania. Film uważam za średni i nie robią na mnie wrażenia nazwiska. Wolę zobaczyć jeden dobry tytuł z którymś z tych aktorów niż z całą plejadą. Bardziej mnie wciągnęła „Ciężka Próba” (2018) z Michaelem Jai Whitem niż „Triple Threat”. Możecie zobaczyć jak Was to ciekawi, ale nie musicie. Jest dużo lepszych filmów z lat 80-tych i 90-tych wartych nadrobienia lub przypomnienia.

Ocena: 5,5/10

Reklama

ZWIASTUNY

Dimitri Logothetis to reżyser i współ-scenarzysta nowego filmu sztuk walki / fantasy o tytule „Jiu Jitsu”. Facet kojarzy mi się niestety z odebraniem serca...

RECENZJE

Tan Tao Tien to aktor i wojownik z Korei Południowej, który w latach 70-tych i 80-wystąpił w ponad 40 produkcjach filmowych. Jedną z najpopularniejszych,...

RECENZJE

„Wejście Smoka” z 1973 roku to kultowy film i jakże ważny dla gatunku Kina Sztuk Walki. Właściwe od niego wszystko się zaczęło, dlatego z...

ZWIASTUNY

Scott Adkins już na stałe osiedlił się w Kinie Akcji. Jeżeli ktoś nie był przekonany co do tego, że jest godnym następcą gwiazd tego...