Operacja Złoty Feniks („Operation Golden Phoenix”), 1994

Jalal Merhi w filmie „Operacja Złoty Feniks” (1994).

Postanowiłem kontynuować analizę filmów spod szyldu Film One Productions. „Operacja Złoty Feniks” to już chronologicznie piąty tytuł tej wytwórni, którego recenzji się podejmuję. Ostatnią produkcją był popularny swego czasu w Polsce „TC 2000” (1993). Przypakowana obsada stała się inspiracją dla chłopaków na siłowni, pomimo tego, że sam film był średni z minusem. Zdecydowanie nie przetrwał próby czasu, ale sylwetki Bolo Yeung’a i Matthiasa Hues’a nadal budzą podziw. Jalal Merhi idąc za ciosem podjął decyzję o debiucie reżyserskim. W listopadzie 1993 roku rozpoczęto zdjęcia do „Złotego Ptaka”. Merhi umiejscowił akcję w Bejrucie, stolicy Libanu… kraju, z którego pochodzi. Jak mu to wyszło?

Może zacznę od tego, że „Operation Golden Phoenix” to najmniej znany tytuł Film One, z tych, które zostały wydane w Polsce na VHS. Na tą chwilę to anty-dzieło Jalala Merhi ma 50 ocen na Filmwebie. Może to Wam jasno uzmysłowić, że mamy do czynienia z produkcją dla wytrwałych wyjadaczy gatunku. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że oglądałem ten tytuł kiedyś… za dzieciaka i nic z niego nie pamiętałem. Dlatego chcąc być uczciwym pisząc cokolwiek… odpaliłem kasetę jakiś miesiąc temu z wewnętrznym przekonaniem, że „to chyba był dobry tytuł”. Wiecie co, obejrzałem, wytrwałem. I po tak krótkim czasie ni chuja już nie pamiętam o co w tym filmie chodziło. Nie jest dobry. To na swój sposób coś wyjątkowego. Tak jakby ktoś wyciąłby mi półtorej godziny z życia. Hipnoza, stan, w którym sinusoida emocji nie istnieje.

Niestety, fani „Pazura Tygrysa” (1991) mogą się zawieźć. Jalal Merhi odjebał manianę po całości i jedynym plusem tej produkcji zdaje się być fakt, że była filmowana w Libanie. Działający na pełnym etacie J. Stephen Maunder napisał scenariusz, będąc zdecydowanie w niezbyt dobrej formie umysłowej. Może powodem tego było dwóch anonimowych typów, którzy mu pomagali i przedstawili pomysł na to dzieło. Nawet nie chce mi się tutaj Wam opisywać fabuły, ponieważ tak jak pisałem powyżej – sam nie wiem do końca o co chodziło – jakiś medalion, ktoś jest dobry, ktoś zły… no i tyle. Nie będę wysilał umysłu, żeby trzeci raz to obejrzeć. Podziękuję, do tego tytułu już nigdy nie wrócę.

Napiszę jednak kilka słów o obsadzie. Poza rolą główną Jalala Merhi, do roli złego został zaangażowany Loren Avedon, w tamtym czasie gwiazda „Bez Odwrotu 2: Szalejący Piorun” (1987) i „Króla Kickboxerów” (1991). Jest to kolejny aktor sztuk walki, któremu Film One dało szansę. Niestety, tutaj potencjał Avedona nie został w ogóle wykorzystany. Choreografie walk są słabe i ciężko się to ogląda. Wiedząc co gość potrafi, aż mnie wkurwienie bierze jak można było odwalić taką kichę. Swoje miejsce w ekipie filmowej znalazł również James Hong, który wcześniej pracował przy „Szponach Orła” (1992). Dla ciekawostki… małą rolę otrzymała Karen Shepard, kobieta obcykana w sztukach walki. W tym przypadku, jedyne co z tego wyszło to pewnie fajne wakacje w Bejrucie.

Mam takie wrażenie jakby ekipa faktycznie zrobiła sobie wyprawę krajoznawczą… przy okazji robiąc film. Tutaj wszystko kuleje… no może montaż jest na poziomie poprzednich tytułów. „Operacja Złoty Feniks” to tytuł, na który szkoda czasu. Wiem jednak, że Jalal Merhi jak i Loren Avedon mają fanów, więc Ci najbardziej zaangażowani mogą sprawdzić. Tylko po co? Może lepiej już odpalić drugi raz jakiś z filmów, które faktycznie warto sobie przypomnieć z sentymentu.

Ocena: 3/10