Obserwuj nas w mediach społecznościowych

Wpisz tytuł filmu lub nazwisko aktora.

Kino Sztuk Walki | Portal o Filmach Akcji.

RECENZJE

Kontrakt Na Zabicie („Contract To Kill”), 2018

Kontrakt Na Zabicie - Steven Seagal

Steven Seagal i Keoni Waxman robią biznes. Zarabiają na filmach współpracując razem już od dobrych kilku lat. Mistrz aikido jest oczywiście twarzą projektów, a Amerykanin urodzony na Hawajach za nie odpowiada. Mam na myśli przede wszystkim reżyserię, scenariusz, czy nadzór nad montażem. Tak sobie wymyślili i tak czepią hajs na biednych widzach, którzy włączają nowe tytuły z sentymentu do legendy, którą Seagal stworzył. W 2016 roku człowiek marszczący brwi miał pracowity czas, ponieważ premiery doczekało się aż sześć tytułów. Niestety mamy tutaj do czynienia z pójściem na ilość, a nie jakość. „Kontrakt Na Zabicie” jest tego wspaniałym przykładem, zwłaszcza, że ukazał się sporo po czasie.

John Harmon (Steven Seagal) jest śmiercionośnym agentem CIA / DEA, który prowadzi śledztwo w sprawie arabskich terrorystów w Meksyku. Do swojej tajnej misji bierze zespół swoich dwóch wybitnych specjalistów, z czego jeden obsługuje drona, żeby udaremnić spisek Islamistów, którzy chcą przemycać broń do USA.

Przynajmniej tak mi się wydaje, że to o to właśnie chodziło scenarzyście. Napiszę od razu co o tym myślę. Sam zarys scenariusz nie jest taki głupi… wiecie o co chodzi. Idzie dwóch kumpli na przerwie między lekcjami i jeden opowiada, że ma pomysł na film. Drugi słucha z zainteresowaniem. Będzie spisek, terroryści, przemyt broni, a Seagal uratuje świat. No… całkiem spoko. Problem powstał kiedy pomysł się rozwinął i zaczął być po prostu durny. Zresztą reżyseria tak samo, przyśpieszane ujęcia, Seagal w żółtym samochodzie, specjalista od drona… ja pierdolę. To ryje psychikę bez dwóch zdań. Montaż, muzyka… i jeszcze nasz główny bohater w scenie miłosnej.

Tego nie da się inaczej skomentować. To jest gniot zrealizowany w Rumuni, tylko po to, żeby zarobić trochę pieniążków. Oczywiście Steven jest również producentem „Contract To Kill”. Budżet wynosi $10 milionów, a wygląda jakby cały ten syf robili amatorzy. Gdzie lądują pieniądze od inwestorów? W kieszeni producenta. Taki biznes, tylko my widzowie jesteśmy robieni w chuja po całości. Jedynym plusem tego tytułu jest udział Russella Wonga (lubiłem serial, w którym wystąpił – „Więzy Krwi”). Facet po prostu dobrze wygląda i się prezentuje jak trzeba. W kontraście do głównego bohatera to naprawdę zaleta. No dobra i jeszcze mały making-off podczas napisów końcowych. To takie oczko w stronę widza. Coś na zasadzie – dałeś się wydymać, więc masz w nagrodę mordę Seagala na planie.

Nie chce mi się więcej pisać o tej produkcji. Jestem wkurwiony. Nawet Waxman potrafił zrobić średni film (przykład: „Człowiek Zasad„), tutaj obaj polecieli po całości. Czuję się jako fan oszukiwany regularnie. Dobrą robotę to robi specjalista od Photoshopa i okładek, żeby sprzedać dany tytuł. Walić to. Nie polecam, omijajcie tą szmirę szerokim łukiem.

Ocena: 2/10

Reklama

RECENZJE

Tan Tao Tien to aktor i wojownik z Korei Południowej, który w latach 70-tych i 80-wystąpił w ponad 40 produkcjach filmowych. Jedną z najpopularniejszych,...

RECENZJE

„Wejście Smoka” z 1973 roku to kultowy film i jakże ważny dla gatunku Kina Sztuk Walki. Właściwe od niego wszystko się zaczęło, dlatego z...

RECENZJE

„Pazur Tygrysa” (1991) to zdecydowanie najlepsza produkcja, która została zrealizowana przez Film One Productions. Powstanie sequela było więc kwestią czasu. W momencie, w którym...

RECENZJE

Po tym jak Film One Production zrobiło film troszkę bardziej górnolotny – „Death Junction” (1994), wszystko wróciło do normy. Ten jeden strzał okazał się...