Bałkańska Vendatta („Kill’em All”), 2017

Bałkańska Vendetta ("Kill'em All") - Jean-Claude Van DammeJean-Claude Van Damme w filmie „Bałkańska Vendetta”.

Jean-Claude Van Damme to legenda Kina Sztuk Walki, każdy z nas pamięta jaki miał na nas wpływ „Krwawy Sport”, czy „Kickboxer”. Później było Kino Akcji i takie tytuły jak: „Nieuchwytny Cel”, czy „Maksimum Ryzyka”. W życiu aktora jest się czasami na fali wznoszącej, a czasami pod falą. Mocny spadek formy naszego bohatera mogliśmy zaobserwować po 2000 roku. Ostatni dobry film jaki z nim widziałem to „6 Kul” z 2012 roku. Później słaby „Bliski Wróg”, „Krwawy Biznes” i w końcu remake „Kickboxera”. Kiedy zasiadłem przed ekranem pewnego wieczoru i włączyłem „Bałkańską Vendettę” liczyłem na coś więcej. I się kuźwa przeliczyłem, to najgorszy film w karierze Van Damme’a.

Pisałem wam nie raz newsy dotyczące tej produkcji, co prawda zwiastun mnie nie zachwycił, ale cieszyłem się, że w obsadzie jest Daniel Bernhardt, który mnie zachwycił w „Krwawym Sporcie 2”. Byłem ciekawy jak to wyjdzie i jak to będzie jak zobaczę obu tych Panów na ekranie, myślałem, że to świetny wybór. W dodatku w jednej z ról pojawił się Peter Stormare, którego znam z serialu „Skazany Na Śmierć”, uwielbiam gościa. Patrząc na tych trzech aktorów uznałem, że z tego gówno wyjść nie może, a wyszło i to straszne, a mnie złapały złe przeczucia już na samym początku.

A więc zrobiłem to, włączyłem film i się zaczyna… widzę napisy początkowe, słyszę muzykę i oglądam przebitki z całego filmu, które mają dodać nowoczesnego klimatu produkcji, a są tak żenujące, że się rzygać chce i uwierzcie, już na wstępie zaświeciła mi się żarówka w głowie – „Wyłącz to badziewie, bo nie dasz rady obejrzeć”. No, ale rade dałem, tylko dzięki silnej woli i postanowieniu, że wam opisze tutaj ten film. Im dłużej trwała produkcja, tym bardziej czułem się zniesmaczony tym dziadostwem i zastanawiałem się jak w ogóle do tego doszło, że Ci aktorzy podpisali kontrakt po przeczytaniu scenariusza.

Nie chce mi się streszczać fabuły, więc napiszę ogólnie. Po szpitalu chodzi kilku typów, strzelają i się biją, a sceny te są przeplatane przesłuchaniem dziewczyny, która była świadkiem zajścia. Ten film nie ma sensu, jest zrobiony niskim budżetem, w kilku miejscach, na siłę. Gówno, żeby opchnąć na DVD i zarobić kilka dolców. Sceny slow motion miały dodać efektu, a zostały tak badziewnie zrealizowane i w tak nieodpowiednich momentach, że szkoda słów. Dialogi między bohaterami są zwyczajnie idiotyczne, sceny walk na średnim poziomie.

Jedyny plus jaki widzę w tej produkcji to fakt, że spojrzałem sobie na syna Van Damme’a, czyli Krisa Van Damme, popatrzyłem jak kopie i jak się prezentuje i dostrzegłem w nim potencjał. Chłopak jest przystojny, nieźle wywija nogami i ma w sobie to „coś”… jest na dobrej drodze. To jedyna zaleta. „Kill’em All” wyreżyserował debiutant Peter Malota, kaskader i kumpel Van Damme’a. Widziałem, że gość ostatnio pomagał przy nowym filmie Seagala. Facet spierdolił robotę… co tu dużo mówić, ma na koncie gniota najniższych lotów.

Muzyka słaba, montaż nie trzyma się kupy, scenariusz nie logiczny. Obejrzenie tej produkcji to zwyczajnie męczarnia, a jej zrealizowanie było strzałem z otwartej łapy w ryj wszystkim fanom gatunku. Takie projekty nie powinny powstawać, jestem zawiedziony i naprawdę tracę wiarę w to, że Van Damme się odbuduje. Jest nadzieja, że po serialu „Jean-Claude Van Johnson” coś ruszy, ale równie dobrze, na tym może się skończyć Hollywoodzki poziom jego produkcji. Nie polecam, szkoda czasu na ten film. No chyba, że… jesteście takimi zapaleńcami jak ja i obejrzycie ten film tylko po to, żeby odhaczyć, że się go widziało… czy tam obczaić Bernhardta. Decyzja należy do was. Ja to pierdole, już nigdy tego nie obejrzę.

Ocena: 2/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *